Na spacerze

Na spa­ce­rze

(…)

Tutej­sze metro jest wspa­nia­łym źródłem roz­rywki dzięki mie­sza­ni­nie jadą­cych nim oso­bo­wo­ści. W wago­nach znaj­dziesz zazwy­czaj peru­wiań­skiego fle­ci­stę albo innego fol­ko­wego grajka i małe dzieci sprze­da­jące co tylko mają pod ręką. Smut­nym wido­kiem był jed­no­ręki i jed­no­nogi męż­czy­zna ska­czący z miej­sca na miej­sce. Z dru­giej strony nie mogę nie wspo­mnieć o małym sta­ruszku gra­ją­cym na har­mo­nijce i śpie­wa­ją­cym tango śmiesz­nie piskli­wym gło­sem. Chwilę grał, chwilę pośpie­wał i zaraz zaczy­nał “tań­czyć” głup­ko­watą kary­ka­turę tanga pomię­dzy sie­dze­niami. Bawiło mnie to, więc zaczą­łem się śmiać. Wkrótce śmiał się cały wagon i nasz “arty­sta” zaro­bił swoje na napiwkach.

Czy­taj dalej

Tam, gdzie bije serce tanga

Wstęp

W listo­pa­dzie 2001 roku pole­cia­łem do Argen­tyny na pię­cio­ty­go­dniowe waka­cje. Pod­czas wyprawy publi­ko­wa­łem poniż­sze histo­rie na kilku forach inter­ne­to­wych. Opi­sują one moje przy­gody i zma­ga­nia z nauką tanga na par­kie­tach klu­bów Buenos Aires. Kto­kol­wiek doczyta do końca, prze­kona się że – jak to zwy­kle w życiu bywa – odkry­wa­jąc to piękne mia­sto otrzy­ma­łem dużo wię­cej, niż spo­dzie­wa­łem się dostać. Wszystko co prze­czy­ta­cie jest prawdą, z jed­nym tylko wyjąt­kiem – imię Malena zostało zmy­ślone dla ochrony pry­wat­no­ści noszą­cej je bohaterki.

Czy­taj dalej