A
A
A

Na spacerze

Na spa­ce­rze

(…)

Tutej­sze metro jest wspa­nia­łym źródłem roz­rywki dzięki mie­sza­ni­nie jadą­cych nim oso­bo­wo­ści. W wago­nach znaj­dziesz zazwy­czaj peru­wiań­skiego fle­ci­stę albo innego fol­ko­wego grajka i małe dzieci sprze­da­jące co tylko mają pod ręką. Smut­nym wido­kiem był jed­no­ręki i jed­no­nogi męż­czy­zna ska­czący z miej­sca na miej­sce. Z dru­giej strony nie mogę nie wspo­mnieć o małym sta­ruszku gra­ją­cym na har­mo­nijce i śpie­wa­ją­cym tango śmiesz­nie piskli­wym gło­sem. Chwilę grał, chwilę pośpie­wał i zaraz zaczy­nał “tań­czyć” głup­ko­watą kary­ka­turę tanga pomię­dzy sie­dze­niami. Bawiło mnie to, więc zaczą­łem się śmiać. Wkrótce śmiał się cały wagon i nasz “arty­sta” zaro­bił swoje na napiwkach.

(…)

Pomnik na grobie Carlosa Gardela

Malik wspo­mi­nał mi o tym, że sta­tua Car­losa Gar­dela na jego gro­bie w Cha­ca­ri­cie zawsze trzyma w dłoni zapa­lo­nego papie­rosa. Posta­no­wi­łem to spraw­dzić. Cmen­tarz w Cha­ca­ri­cie jest duży, oto­czony murem przy­po­mi­na­ją­cym średnio­wieczne umoc­nie­nia. Składa się ze sta­rej i nowej czę­ści, która to wydaje się cią­gnąć kilo­me­trami, wraz z roz­le­głym pod­zie­miem. Muszą na nim leżeć miliony ciał. Mia­łem nadzieję zapy­tać kogoś o miej­sce spo­czynku Gar­dela, ale oka­za­łem się być jedy­nym czło­wie­kiem w oko­licy. Przy­naj­mniej wśród żywych. Stara sek­cja wygląda jak minia­tu­rowe mia­sto, z bru­ko­wa­nymi ulicz­kami i kamien­nymi bądź mar­mu­ro­wymi domami. Nie­które są cał­kiem wymyślne, zazwy­czaj nor­mal­nej wyso­ko­ści, tyle że wąskie, jako że ich miesz­kańcy nie potrze­bują wiele prze­strzeni. Cho­dzi­łem wokoło w desz­czu czy­ta­jąc nazwi­ska; Gar­dela zna­la­złem po jakichś dzie­się­ciu minu­tach. A zapa­lony papie­ros? Papie­ros tak, był, ale zga­szony (przez deszcz?). Była też nie­zli­czona ilość kwia­tów. Wró­ci­łem na sta­cje Lacroze i poje­cha­łem metrem do domu, tak zmę­czony, że pra­wie prze­ga­pi­łem swoją stację.

 

(…)

Nauka tanga

Ponie­dzia­łek, 17 grud­nia, 10:49 Mój taniec pogor­szył się w Buenos Aires, bo nagle oka­zało się, że wszyst­kiego muszę nauczyć się od nowa. To co prawda nie pierw­sza podobna sytu­acja, ale tym razem mia­łem już za sobą wystar­cza­jąco dużo tańca, żeby zdą­żyć nabrać złych nawy­ków. Naj­waż­niej­sze w tańcu są postura i krok – jeśli w obu popeł­niasz błędy, masz pro­blem. Wciąż sły­szę to samo: Mas pecho. Wię­cej klatki pier­sio­wej, trzy­maj ją, a także Mas bajo, mas pesado. To sub­telna uwaga – cho­dzi o to, żeby pod­czas kroku wci­skać stopę w pod­łogę. Nadal nie mam poję­cia jak mam to robić jed­no­cze­śnie pil­nu­jąc lek­ko­ści i płyn­no­ści kroku i nie odska­ku­jąc górną czę­ścią ciała. Dałem się popro­wa­dzić w tańcu jed­nej z nauczy­cie­lek w El Beso, Marii Pla­za­oli, żeby poczuć co to wszystko zna­czy. Naj­pierw pro­wa­dziła moim wła­snym kro­kiem, potem tym wła­ści­wym, “cięż­kim”. Z początku sądzi­łem że to “ciężki” krok jest nie­pra­wi­dłowy (bariera języ­kowa), ale w końcu się poła­pa­łem i zro­zu­mia­łem, że tak wła­śnie kobieta powinna odczu­wać pro­wa­dze­nie. Ma czuć twój krok (chyba że w dro­dze wyjątku tego nie chcesz i idziesz w inny spo­sób). Muszę nad tym popracować.

Osvaldo Natucci

Osvaldo Natucci jest małym, eks­cen­trycz­nym typem “pro­fe­sorka” z roz­trze­pa­nymi, siwie­ją­cymi wło­sami. Jest także dobrym tan­ce­rzem. Ma dwie młode, piękne part­nerki (sio­stry) i we trójkę zawsze przy­cią­gają wzrok na milon­gach. Nie mia­łem poję­cia kim jest, ale jak tylko zoba­czy­łem jak tań­czy natych­miast pod­sze­dłem popro­sić go o lek­cje. Póź­niej oka­zało się że Natucci jest tutaj dobrze zna­nym instruk­to­rem i DJem, uzna­wa­nym za eks­perta tak w muzyce, jak i tańcu. Zaję­cia z nim są fan­ta­styczne, bo mogę tań­czyć z sio­strami. To jak jazda Fer­rari. Mają piękny styl oparty na wypro­sto­wa­nych nogach i w tańcu wyglą­dają jak konie wyści­gowe, bar­dzo szyb­kie, ale oszczędne w ruchu – tyle co nie­wiel­kie ozdob­niki na wyso­ko­ści kostek. I udaje im się to razem z “cięż­kim” kro­kiem! Tań­czą płyn­nie i reagują na każdą suge­stię pro­wa­dzą­cego, ale także on sam odczuwa każdy ich krok.

Co wię­cej, są naprawdę inte­li­gentne i dają świetne instruk­cje. Od razu wyczu­wają pro­blemy z posturą bądź kro­kiem. Jako że tań­czymy w bli­skim trzy­ma­niu, nie jest łatwo widzieć wszystko co się dzieje, więc nawet taki eks­pert jak Natucci zawsze kon­sul­tuje taniec z sio­strami, zanim zacznie popra­wiać ucznia. Star­sza sio­stra potrafi robić coś, co wydaje mi się bar­dzo zaawan­so­wane. Odbiera pro­wa­dze­nie i wzbo­gaca je od sie­bie. Umie być lekka od pasa wzwyż, wbi­ja­jąc mocno stopy w par­kiet, jed­no­cze­śnie prze­no­sząc nogę tak, by pomóc pro­wa­dzą­cemu. Jako bogaty gringo pomy­śla­łem sobie, że zamiast brać od nich pry­watne lek­cje mógł­bym zapła­cić jej za cho­dze­nie ze mną na milongi – coś jak poży­cze­nie Fer­rari dla poka­za­nia się na mie­ście. Siłą rze­czy ja także wypadł­bym nie­źle. Nie­stety, dowie­dzia­łem się że takie pomy­sły nie mają racji bytu, jako że dłu­gie tań­cze­nie z jedną osobą suge­ruje bliż­szą niż czy­sto taneczna rela­cję. Malena mówi, że powi­nie­nem je nazy­wać por­tan­cas – to słowo ozna­cza­jące wyści­gowe klacze.

W El Beso spo­ty­kam mło­dego faceta, bar­dzo żywot­nego, który z jakichś powo­dów chce mi pomóc. Wciąż zabiera mnie na bok i każe mi z sobą cho­dzić. Mówi bar­dzo szybko i w żaden spo­sób nie można go uspo­koić. Łapie mnie i idzie przez par­kiet, moc­nym tan­go­wym kro­kiem, wokół baru, przez kory­tarz i z powro­tem, cały czas gada­jąc jak nawie­dzony. Kiedy nie mogę go zro­zu­mieć, po pro­stu zaczyna krzy­czeć gło­śniej i szyb­ciej. Wła­ści­wie nigdy go nie rozu­miem, ale typ jest atle­tyczny i świet­nie cho­dzi, w bar­dzo moc­nym stylu, więc uśmie­cham się i przy­ta­kuję. Ostat­niej nocy znowu mnie zła­pał i wyce­lo­wał w moją twarz czte­rema pal­cami. Cuatro ani­ma­les! Cuatro, cuatro ani­ma­les! Naj­wy­raź­niej prze­my­ślał sprawę i zawczasu przy­go­to­wał lek­cję. Uno…Gato! – zaczął krok, Dos! Garza! (zro­zu­mia­łem, że cho­dzi mu o bociana albo dźwig…), Todo pesado, un pie! Tres… ELEFANTE! – stopa opada na dół Cuatro, (uno­sząc pierś jak dumny orzeł) Agu­ila! Agu­ila!. Ćwiczy­łem według tego wzoru i przy­znam, że jest w tym sens.

Zaczy­nasz krok płyn­nie, jak skra­da­jący się kot. Potem chwila zawie­sze­nia, pięta w piętę, wycią­gnięte ciało i jedna noga lekko unie­siona (dźwig), cały cię­żar ciała na dru­giej. Następ­nie opa­dasz w przód z tyl­nej nogi, z jed­nej strony łagod­nie, z dru­giej mocno jak słoń naci­ska­jąc na pod­łogę. Pła­sko i sta­bil­nie na sto­pie. Wła­śnie to jest trudne, ćwiczę odkąd przy­le­cia­łem do Buenos. Powi­nie­neś wycią­gnąć nogę, kiedy tylko stopa opada na par­kiet i pozwo­lić sobie na nie­wiel­kie roz­luź­nie­nie bio­der, w efek­cie wci­ska­jąc nogę w zie­mię gdy stopa dotknie desek. Coś pomię­dzy tup­nię­ciem a piesz­czotą – naj­waż­niej­sza pozo­staje wypro­sto­wana noga. Wszystko to razem powinno skut­ko­wać bar­dzo deli­kat­nym wstrzą­śnię­ciem, które part­nerka może odczuć w ruchu two­jej klatki pier­sio­wej (Osvaldo Natucci nawet pod­wi­nął nogawkę, żeby poka­zać jak jego noga pro­stuje się i wyciąga, gdy sta­wia stopę na ziemi). Klatka pier­siowa i żebra są cały czas unie­sione i lekko wysu­nięte do przodu, jak u orła. Jeśli ten młody narwa­niec sam wymy­ślił te zwie­rzęce meta­fory, jest naprawdę sprytny. Dobry z niego nauczy­ciel. Natucci z kolei ryso­wał mi odci­ski stóp, wska­zu­jąc na nich, gdzie powi­nien padać cię­żar ciała. Nie umiemy poro­zu­mieć się w żadnym wspól­nym języku, ale komu­ni­ka­cja idzie nam spraw­nie. Ci ludzie naprawdę wie­dzą jak uczyć i poświę­cają temu wiele wysiłku. Mnó­stwo pasji. Pierw­sza lek­cja z Natuc­cim trwała dwie godziny, “grupą” byłem tylko ja i Malik (oraz piękne sio­stry potranca). Kosz­to­wała nas pięć dola­rów od osoby.

 
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>